Jak co tydzień
uśmiechnięta dwudziestoletnia Jagoda szła na literaturę.
Uwielbiała ten przedmiot, choć większość jej koleżanek twierdziła, że to strata
czasu.
-Witam
wszystkich. Przepraszam za spóźnienie- pięć minut po dzwonku do klasy wpadła
nauczycielka. – Pan zapomniał skserować wiersze. Pani Karolino-
pani Kowalska poczekała, aż studentka oderwie
wzrok od swojej komórki i na nią spojrzy. – Proszę rozdać teksy- wręczyła
dziewczynie kartki, po czym usiadła za biurkiem i kontynuowała swój monolog. –
Przeczytajcie wiersze i zastanówcie się nad znaczeniem metafor. Macie pięć
minut.
Jagoda
została pochłonięta przez treść. Wyłączyła się, a kiedy ponownie skupiła się na
rzeczywistości, dyskusja w sali już trwała.
-Tak jak
zauważył Pan Marek, utwór opiera się na kontraście między miłością i nienawiścią,
czyli uczuciom, których nie da się połączyć.
-To prostsze
niż się wydaje – wymknęło się Jagodzie, zanim zdążyła zastanowić się nad tym,
co mówi.
-To
interesujący pogląd. Mogłaby Pani rozwinąć.
-Po prostu
uważam, że da się je połączyć.- Dlaczego ja najpierw gadam, potem myślę?!
-Ciekawi
mnie, co skłoniło Panią do takiego wniosku.
-Własne
doświadczenia.
-To znaczy?
Czy ona nie
da mi spokoju? Raczej nie. Może wyjdę? Nie, nie chcę uciekać. Za dużo razy to
już zrobiłam. Głęboki oddech. Jestem gotowa na to, aby zmierzyć się z
przeszłością? Chyba…
-Pięć lat
temu byłam w związku z chłopakiem, którego znałam można powiedzieć, że od
urodzenia, gdyż nasze matki się przyjaźniły. Był sześć lat starszy ode mnie.
Kiedy miałam 13 lat byliśmy przyjaciółmi. W czasie wakacji, poszliśmy we dwoje
obejrzeć zachód słońca. Chodziliśmy po plaży. Wyznałam mu wtedy, iż jak będę
dorosło to będę chciała palić, chodzić z imprezy na imprezę, jeździć na motorze
tak szybko, jak tylko się da, itd.
-Obiecaj mi
coś.
-Co?
-Że nigdy
nie zrobisz, czegoś co mogłoby przyśpieszyć Twoją śmierć lub od razu Cię zabić.
-Ok, ale pod
jednym warunkiem.
-Jakim?
-Kiedy
będziemy już dorośli i będziesz miał dziewczynę, żonę, czy jakąkolwiek partnerkę,
czy cokolwiek się stanie. Nigdy, ale to przenigdy mnie nie zostawisz, że zawsze
będziesz moim przyjacielem. Zawsze, zawsze, na zawsze…
Nie odpowiedział.
Pocałował mnie. Przez pięć lat byliśmy razem. Było cudowanie. Oczywiście - zdarzały
się sprzeczki większe i mniejsze, ale po
każdej z niech było jeszcze lepiej. Pewnego dnia zadzwoniła jego mama i
powiedziała mi, że on… Że on zginął w
wypadku samochodowym. Czułam pustkę. Nie mogłam się wygrzebać. W końcu przyszła złość. Zaczęłam go nienawidzić za to, że kochałam go tak
mocno, iż nie byłam w stanie bez niego żyć. Nienawidziłam go za to, że mimo iż
mnie oszukał i zostawił mnie, ja dalej go kocham. Postanowiłam, że nie będę od
niego gorsza i też złamię obietnicę. Zaczęłam od palenia, ale to nie przynosiło
ulgi, ani nie zmniejszało cierpienia. Postanowiłam spróbować czegoś
mocniejszego. Pocięłam się, ale to też nie było to. Narkotyki. To w nich
znalazłam odskocznię od miłości i nienawiści. Na szczęście moi bliscy szybko
zareagowali. Gdy wyszłam z odwyku obiecałam sobie, że nigdy więcej się nie zakocham.-
Kiedy skończyłam zobaczyłam, że oczy wszystkich skierowane są na mnie. Pani
profesor siedziała na biurku. Chciałam poprawić włosy. Poczułam, iż moje
policzki są mokre od łez.
No to teraz mnie zatkało.
OdpowiedzUsuńWiesz, że mam słabość do połączenia miłości z nienawiścią.
I wiesz też, że zwykle czytałam to w trochę innym wydaniu, że tak się wyrażę.
Nienawiść przeradza się w miłość itd....
Zaskoczyłaś mnie tym, jak ukazałaś tą sytuacje.
Tutaj jest wręcz na odwrót.
W sumie ciężko mi sobie wyobrazić, jakbym się czuła na miejscu tej dziewczyny - uznajmy, że wreszcie zakochałam się na zabój (i mi nie przeszło jak ten ktoś to odwzajemnił... ;p ), a potem dowiaduje się, że ten człowiek, któremu oddałam swoje serce nie żyje... Taka perspektywa jest przerażająca :(
Miniaturka smutna, no nie da się ukryć :(
Ale jednak tak przemawia do człowieka. Tak po jej przeczytaniu człowiek zdaje sobie sprawę, że warto cieszyć się każdą chwilą z ukochanymi ludźmi :)